Posty

jestem z siebie dumna

Udało się nam kupić samochód :) co prawda droższy niż początkowo zakładaliśmy ale też o wiele młodszy. Cieszę się jak dziecko :) W końcu droga do przedszkola nie trwa 20 minut tylko max 5.
Szczerze mówiąc oprócz radości miałam też wiele obaw związanych z samochodem. Przyznam się Wam, że nie jeździłam ponad 5 lat - w zasadzie prawie od egzaminu ... Od rodziny zawsze słyszałam, że nie jeżdżę ale żeby ktoś pożyczył samochód to już niekoniecznie, więc nie jeździłam. Pierwszego dnia wieczorem z wielkim stresem poszłam pojeździć. Początkowo to był dla mnie kosmos. Pamiętałam co robić ale jakoś nie umiałam się wyluzować. Jeździłam po naszym parkingu jakieś 20 minut i pojechałam dalej... Po godzinie jeżdżenia szło mi całkiem nieźle. Następnego dnia rano z Młodym do przedszkola. Kochany Synek utwierdzał mnie w przekonaniu, że to nic strasznego i na 100% sobie poradzę bo jestem duża, a nie taka mała jak On. Opanowałam stres i pojechałam. Nawet zaparkowałam równolegle. Jestem z siebie mega dumna…

listopadowe zakupy

Miesiąc zaczął się dla nas chorobowo i tak sobie trwa. Coś zaleczone coś wyleczone i od nowa. Taka rzeczywistość przedszkolaka.
Zaczęliśmy szukanie samochodu. Jak zawsze pojawia się dylemat czy ktoś nas nie oszuka, czy samochód nie będzie "złomem" no ale w końcu trzeba. Pewne okoliczności zmuszają nas do tego żeby pomyśleć poważniej nad czterema kółkami. Bedę musiała się przemóc i wsiąść za kierownicę po 5 latach. Będzie stres ale ufam, że dam radę. Do tego najpierw musi być samochód więc ciesze się jeszcze chwilami spokoju ;) Mamy marzenie - samochód na Mikołaja. Ciekawe czy nam wyjdzie ;)
Młody w liście do Mikołaja narysował dla Rodziców rakietę więc kto wie ;) :D

ciche marzenia, przemyślenia ...

Coraz głośniej wypowiadamy ciche marzenia o kolejnym dziecku. Coraz bardziej pragniemy i czekamy. Czekamy na tego nowego małego człowieka. Jednocześnie czasem wpadam spiralę myślenia... stale myślę czy mogę napić się piwa na spotkaniu ze znajomymi, czy lekarstwo na chorobę nie zaszkodzi.
Czasem gdy patrzę na zasypiającego Synka myślę jakie byłoby nasze pierwsze dziecko. Wiem też że gdyby Ono się urodziło nie byłoby Jego. Mojego wrażliwego 3 latka który pociesza mnie jak mi się pionek wywróci w grze, który za nic nie da obciąć włosów i czasem drze się wniebogłosy, który kocha tak mocno, że by udusił nas tymi małymi łapkami mocno przytulając...

Co przed nami?

"Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,
czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu,
czas zawodzenia i czas pląsów,
czas rzucania kamieni i czas ich…

przerwa

Ostatnio zdarzają mi się przerwy. Coraz dłuższe przerwy.
Tak wiele myśli mam w głowie loguję się, napisze dwa zdania i koniec.
Czasem zerkam do Was.
Próbuję ogarnąć ale powrót jakoś nie idzie.

Do napisania

5 lat

Jadąc do pracy słuchałam muzyki z naszego Ślubu :)
Przyznam, że nawet nie wiem kiedy to zleciało.

Na dziś tylko tyle i aż tyle :)

początek sierpnia

Obraz
Ponad miesiąc nic nie pisałam, nawet nie wiem kiedy ten czas zleciał.
U nas dzień za dniem biegły nieubłaganie tak szybko, że można byłoby pomyśleć, że ktoś skrócił dobę.
Nasz mały Żłobkowicz od września stanie się Przedszkolakiem. Nie wiem kiedy ten czas upłynął. Jedno jest pewne mam w domu prawie 3 latka !
Mamy mały dylemat czy zostawiać Młodego w przedszkolu "nad żłobkiem" czyli w jaki tako oswojonej przestrzeni z częścią Pań które zna, czy zmienić na przedszkole bliżej ale zupełnie nowe i samorządowe. Plusem zostania jest to, że może nie będzie tak źle jak zmieni tylko pietra, bo i kolegów część tych samych i Panie się czasem wymienią rano jak któraś jest później. Nasz Mały wrażliwiec miałby łatwiej. No i to, że nowe przedszkole w zasadzie dopiero jest wykańczane czyli raczej nie ruszy od września...  Z drugiej strony to chodzenie 1,5 km mnie chyba dobije - tak to jest bez samochodu choć samochodem jest wokoło więc czasowo na to samo...
z 3-4 latkiem będę z wózkiem rano …

w rytmie ...

Rytm ostatnich dni wrócił do normy. Przeziębienia odeszły w zapomnienie.
Rytm wystukują stałe punkty dnia: wstać, zjeść, iść, być na czas, wyjść, wrócić, zjeść, spać.

Do naszego rytmu dołączyła ostatnio nowa jakże pasjonująca aktywność - chodzenie po schodach. Wymiana windy-  ma trwać do 25.07 - więc każdego dnia z naszego 9 piętra tup tup tup tup w dół, a później w górę tup tup tup tup... i tak ile razy trzeba z dzieckiem, bez dziecka, z zakupami, bez zakupów, z sąsiadami o każdej porze ...

Przy okazji remontów w mieście postanowiłam zakupić sobie nowe rolki  (stare sprzedałam)  i jeździć z pracy choć połowę trasy omijając największe korki. Wczoraj wieczór zrobiłam próbę generalną - nadal umiem jeździć. Co prawda kondycja nie ta ale da radę :) Przy okazji może zgubię troszkę. A jak zgubię to będzie łatwiej z tym i z tamtym ;) zorientowani wiedzą o co chodzi :P

Życie toczy się dalej :)