Posty

w rytmie ...

Rytm ostatnich dni wrócił do normy. Przeziębienia odeszły w zapomnienie.
Rytm wystukują stałe punkty dnia: wstać, zjeść, iść, być na czas, wyjść, wrócić, zjeść, spać.

Do naszego rytmu dołączyła ostatnio nowa jakże pasjonująca aktywność - chodzenie po schodach. Wymiana windy-  ma trwać do 25.07 - więc każdego dnia z naszego 9 piętra tup tup tup tup w dół, a później w górę tup tup tup tup... i tak ile razy trzeba z dzieckiem, bez dziecka, z zakupami, bez zakupów, z sąsiadami o każdej porze ...

Przy okazji remontów w mieście postanowiłam zakupić sobie nowe rolki  (stare sprzedałam)  i jeździć z pracy choć połowę trasy omijając największe korki. Wczoraj wieczór zrobiłam próbę generalną - nadal umiem jeździć. Co prawda kondycja nie ta ale da radę :) Przy okazji może zgubię troszkę. A jak zgubię to będzie łatwiej z tym i z tamtym ;) zorientowani wiedzą o co chodzi :P

Życie toczy się dalej :)

matka zarabiająca

Kilka miesięcy temu po wielce hucznej "ocenie pracowniczej" usłyszałam iż zasługuję na laury w postaci podwyżki. Szczerze mówiąc ucieszył mnie ten fakt ( co jest zupełnie zrozumiałe)  tym bardziej, że otrzymałam również wyrównanie od początku roku ...
Pieniążki się odłożyły i czekają.

W ubiegłym tygodniu znów załapałam wirusa :( ostatnio mnie łapie na równi z Młodym. Młody kaszel - no bo cóż innego, a ja coś jak angina. Zalecenie - leżeć. Wszystko fajnie tylko te 11 spotkań samo się odbędzie? Ja dziękuję, ja jednak popracuję w końcu tylko boli mnie "gardełko". Dziś Młody u lekarza z Tatą, a ja nawijam... jak stracę głos to będzie cisza ;)
Taki właśnie jest efekt jak Matka dostanie podwyżkę o której Ojcu się nie śniło... L4 w moim wydaniu kosztuje więcej. Prosta matematyka. Oczywiście jeśli o mnie chodzi i moje choroby to jeśli miałabym gorączkę czy choć katar zatykający na maxa zostałabym w domu. Z samym bólem gardła który da się ogarnąć ciepłą herbatą wybraliśmy t…

zbiór spraw

Wrażliwiec na placu zabaw

Nasz Młody jest dzieckiem wrażliwym to nie ulega wątpliwości. Czasem chce żeby się z Nim bawić, czasem siedzi sam w piaskownicy i można tylko patrzeć ;) Lubi się przytulać, jak płacze sam powie kiedy potrzebuje się wyciszyć w ramionach a kiedy chce zostać sam. Czasem się denerwuje ale bez jakichś wielkich dramatów.
Dwa dni temu poszliśmy popołudniu na pobliski plac zabaw. Młody śmigał na rowerku, huśtał się po czym standardowe hasło - piaskownica... no to idziemy... w środku siedzi kilkoro mniejszych dzieci i jedno dziecko lat ok.10 - z oddali widzę że niepełnosprawne. Młody podchodzi i patrzy. Taką ma naturę, bada teren i dopiero podejmuje decyzję wejść czy nie wejść. Nie zachęcam siadam na pobliskiej ławeczce i czekam. On stoi i patrzy. Dziecko zachowuje się na miarę swoich możliwości - jest głośniejsze, ma mniej skoordynowane ruchy ale nikomu to nie przeszkadza piaskownica jest duża. Młody odwraca się do mnie i mówi "Mamo boję się" . Cóż niczyja…

podsumowanie maja

Kilka postów temu spisałam swoje postanowienia ( niezainteresowanym proponuje pominąć ten moment)

Efekt:
1. zrobić porządek w szafie ( ! ) - niestety jest tylko większy bałagan i to nie tylko w mojej szafie
2. sprzedać za symboliczne kwoty / oddać ubrania za małe - już mi żal tych 3 sukienek oj szkoda, ale nie schudnę do tego rozmiaru - nie wiem gdzie są te sukienki - może już ich nie mam ;)
3. obciąć / zapuścić włosy - tu mam dylemat od ponad miesiąca i nie wiem co zrobić, jak zapuszczę bardziej, to później pewnie obetnę w salonie który skupuje włosy ... - brak zmian ale choć wiem, ile chciałabym podciąć moje kłaki
4. kupić spodnie - nie dla Młodego dla siebie (!) - kupiłam aż 2 pary 

Nie jest źle ale mogłoby być lepiej. Chyba teraz będę na każdy miesiąc ustalać 3- 4 rzeczy do zrobienia. Łatwiej mi choć o tym pamiętać np. o porządkach w szafie zawsze pamiętałam ale ... ;) coś tam.

***

Zaraz zacznie się czerwiec. Marzę o błogim odpoczynku. Czuję się okropnie zmęczona i jędzowata. Z…

dylematy, złości i trochę radości czyli o wszystkim i niczym

Ostatnie piękne dni przyczyniły się do poprawy mojego samopoczucia. Poranne słońce zachęca do wstania. Młody sam się budzi o 6 więc nie ma dramatów w stylu "jeszcze chwilkę spać mamo...proszę"... 

Zamierzamy się dziś wybrać do Dziadków na wieś. Ciekawe czy znów Młodego wysypie jak ostatnio. Mam nadzieję, że będzie lepiej i skorzystamy z trawy, hamaka i psikania Babci kwiatków bez zamaczania całego domu ;)

W poniedziałek Małżu ma rozmowę o pracę.  Aktualną umowę ma do końca czerwca więc musi patrzeć. Niby w teorii Mu przedłużą ale czy na pewno. Dopóki nie otrzyma umowy nie będzie pewny. Przyznam, że trochę mamy z tym dylematu bo zaplanowaliśmy wakacje na wrzesień.  Zależy nam bardzo bo rok temu dobrze odpoczęliśmy i była znacząca u Młodego - a to chyba ważniejsze niż wszystko inne.  Przy nowej pracy nie byłoby to możliwe bo w sezonie nas zwyczajnie nie stać na taki wyjazd...

Myślimy o rodzeństwie dla Młodego...

Zauważyłam, że maj i początek czerwca to czas moich złości. Chyb…

"zdrowe lizaki" - luźnych myśli garść

Przeglądając jedną ze stron rzucił mi się w oczy artykuł dotyczący "zdrowych lizaków". Od razu zapaliła mi się lampka w głowie. Zdrowy lizak? hmmm... przecież lizak to lizak prawie cukier z cukrem. Jakieś dodatki - owszem no ale nie oczekujmy lizaków bez cukru. Nawet w tych bio organicznych jest cukier tylko np. trzcinowy.Otwieram a tam oczywiście jakim to złem są lizaki i że absolutnie nie dawać ich dzieciom tylko takie bio....
Pod spodem wypowiedzi matek że oczywiście to święta prawda a ich dzieci jedzą tylko zdrowe przekąski i nigdy cukru...
Trudno mi uwierzyć, że nikt nie daje dzieciom słodyczy. Jakoś idąc na plac zabaw widzę 99% dzieci z cukierkami, lizakami, żelkami, batonami itp. czasem zastawiam się, czy nie mam jakiegoś skrzywienia mówiąc Młodemu że słodkie to dopiero po posiłku, a nie zawsze i wszędzie...
Oczywiście wiem, że są rodzice którzy tego bardzo pilnują z różnych względów ( m.in zdrowotne) ale żeby z lizaka robić wroga nr 1 to chyba lekka przesada...( ? )


po odpoczynku

9 dni wolnego to było to na co czekałam już długi czas.
Część dni spędziliśmy w domu ogarniając co ważniejsze rzeczy; później pojechaliśmy do znajomego na Słowację. Baliśmy się trochę, że przy lejącym deszczu nie będzie nic ciekawego do roboty. Mimo obaw pogodę mieliśmy całkiem znośną. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie miała wątpliwości... bo kaszel Młodego od miesiąca nie ustawał, a leki tylko lekko poprawiały sprawę. Czyste górskie powietrze w połączeniu z naszą "miksturą" zadziałało na tyle, że wrócił prawie bez kaszlu :) czyli majmy kolejny powód do radości :)
Żeby nie było tak pięknie kaszel tylko zmienił właściciela i teraz na mnie przyszła kolej, ale o siebie tak się nie martwię, sobie wiem jak pomóc ;) :)
No i ostatni dla mnie ważny punkt w końcu udało się nam wybrać gdzieś dalej bez wózka, a z nosidłem górskim  - w końcu gdzie nosić jak nie w górach ? ;) oczywiście Młody idzie idzie idzie a jak się zmęczy to hop i jedzie ;)

****

Przed nami piękny miesiąc m…